... chciałabym mu powiedzieć ile dla mnie znaczy, jak bardzo mnie cieszy jego towarzystwo. A kiedy jest obok czuję się bezpiecznie, moje serce bije spokojniej gdy jest. Tak wiele chciałabym mu powiedzieć, a tak bardzo się boję.
Dziś mi się śnił, cały sen był długi i wielowątkowy, pełen zawiłej akcji z jakimiś pieniędzmi, zdradami, zakładnikami, a on, pojawił się telefonicznie, o mało się nie zabiłam biegnąć do telefonu. Był słabo słyszalny, mówił, że opuścili już granicę i jadą na wschód, że żyje. Pocieszałam go, że jak się to wszystko skończy to się znajdziemy. Chciał mnie od tego odwieść, rzekł coś fantastycznego dla moich uszu i mego serca, chociaż tylko przez sen. Chciał bym go nie szukała i zaczęła życie bez niego, odmówiłam. Ostrzegł mnie wówczas przed jednym z ludzi, którzy byli niedaleko mnie, że grozi mi niebezpieczeństwo. Nie zdążyłam mu powiedzieć nic więcej, połączenie się urwało.
Znam ten sen, kiedyś już cały mi się śnił, wówczas nikt do mnie nie dzwonił.
To był dzisiaj drugi sen z nim. W poprzednim, dowiedziałam się, że ktoś go zdradzi i, że złapie go policja czy jakaś inna agencja. Mieliśmy helikopter, lecieliśmy po niego, lecz nie wiem co się stało, czy zdążyłam?
Dwa urwane sny, pełne jego, choć go nie było realnie w nich. Jednak to jak dzwonił, to co mówił, za nic tego nie zapomnę, chociaż wiem, że to był tylko sen...